Uwaga! Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej

Tomasz Franciszek Zimoch - dziennikarz, komentator sportowy. Od wielu lat pracuje w Polskim Radiu. Na jego antenie relacjonuje mecze reprezentacji narodowej oraz Ekstraklasy. Znany z żywiołowych relacji z imprez sportowych. 27 marca 2010 został odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi za zasługi w pracy dziennikarskiej, za propagowanie kultury fizycznej oraz idei olimpijskiej.

GIG-ant: Co zdecydowało, że wybrał pan zawód radiowca/komentatora sportowego?

T.Z.: Wybrałem ten zawód, bo zakochałem się w radiu, zakochałem się w sporcie. Tak kocham się od lat dziecięcych do dzisiaj i nie ukrywam, że wykonuję zawód, który bardzo lubię, który sobie wymarzyłem, który sprawia mi satysfakcję. Tak naprawdę mogę tylko powiedzieć, że wygrałem los na loterii – to jest to, co lubię robić każdego dnia.

GIG-ant: Pański ulubiony sport?

T.Z.: W ogóle lubię sport, bo jest nieprzewidywalny, pełen emocji, zaskakujący. Sport to jest coś innego niż film czy książka, bo wiemy, jak film się zacznie, jak zakończy, podobnie jest z książką. Natomiast w sporcie nic nie jest do końca przesądzone, nawet faworyci przegrywają, są niespodzianki, każde zawody przynoszą coś ciekawego. Lubię piłkę nożną, kolarstwo, skoki narciarskie, biegi narciarskie, pływanie – także jak już powiedziałem - po prostu lubię sport.

GIG-ant: Uprawia pan jakiś sport?

T.Z.: Nie mogę uprawiać sportu wyczynowo, bo w dzieciństwie chorowałem, a teraz lubię się po prostu ruszać. Jeżdżę na rowerze, pływam i tak dalej, tak żeby się czasem nie zasapać kiedy wykonuje się swoje podstawowe dziennikarskie obowiązki.

GIG-ant: Ma pan jakieś ciekawe hobby?

T.Z.: Lubię las, grzyby, jeziora. Kiedy mam wolną chwilę, to właśnie wyjeżdżam, żeby w ciszy gdzieś się zresetować. Lubię muzykę, książki. Mam bardzo dużo zainteresowań.

GIG-ant: Ma pan jakiś autorytet?

T.Z.: Miałem dwóch fantastycznych nauczycieli, dwóch mistrzów dziennikarstwa, dlatego jestem szczęśliwy, że mogłem z nimi pracować – byli to dziennikarz radiowy Zbyszek Wojciechowski i dziennikarz prasowy Maciek Biega. Uważam, że jeden i drugi niejako przeskoczyli środowisko dziennikarskie o kilka klas. Jestem szczęściarzem, że mogłem ich podpatrywać, słuchałem, że widziałem, jak pracują, że nauczyli mnie pewnych rzeczy – choćby co znaczy dźwięk w radiu, co znaczy dobre dziennikarstwo. Dlatego choć nie ma ich już na świecie, zawsze sobie przypominam, jak oni pracowali i staram się ich naśladować.

Magda Mróz

Tomek Jankowski, 09.10.2013 10:13

0, 502


Komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego wpisu.

Dodaj komentarz