Uwaga! Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej

Jest to recenzja bez spoilerów, więc jeśli nie widziałeś jeszcze filmu, to jak najbardziej zachęcam do przeczytania mojej recenzji :)

W poniedziałek 21 grudnia wszyscy uczniowie z gimnazjum wybrali się na wycieczkę do kina w Jarocinie na film "Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy". Wycieczka była dla uczniów prezentem mikołajkowym. Bardzo cieszyłem się na ten wyjazd, ponieważ od dawna planowałem obejrzenie tego filmu, a ta okazja wydawała się w sam raz. Właśnie - wydawała. Zaraz po wejściu na salę kinową słychać można było straszny hałas dochodzący z ostatniego rzędu. Charakterystyczna czołówka została "przywitana" salwą śmiechu. Później, czyli właściwie przez cały film, ledwo można było dosłyszeć dialogi, ponieważ były one systematycznie zagłuszane przez rozmowy osób z ostatniego rzędu. Cały seans przebiegł w bardzo niemiłej atmosferze, jednakże jest jeszcze nadzieja - w kilku osobach "Moc się przebudziła" :).
Miałem napisać tę recenzję już w poniedziałek, lecz po tym seansie dużo ważnych elementów filmu mnie ominęło, więc postanowiłem wybrać się do kina jeszcze raz.

W tym momencie powinienem odpowiedzieć na pytanie z tytułu, więc odpowiadam - tak. Film zdecydowanie odzyskał klimat oryginalnej trylogii, którym fani nie mogli uraczyć się w nowej trylogii. To, że film będzie lepszy od prequeli, mogliśmy zauważyć już podczas napisów początkowych, które zawsze krótko objaśniają sytuację lub streszczają wydarzenia, które prowadziły do wydarzeń w filmie. W nowej trylogii napisy (tak jak w sumie całe filmy) mówiły o sprawach politycznych w "bardzo odległej galaktyce". Podczas napisów w "Przebudzeniu Mocy" dowiadywaliśmy się informacji jedynie o bohaterach, co twórcy kontynuowali w "reszcie" filmu. Moim zdaniem sytuacja polityczna później była dość niejasna, lecz nie była ona głównym elementem fabuły filmu, więc byłem w stanie wybaczyć.

Wiele osób zarzuca "Przebudzeniu Mocy" odwzorowanie fabuły "Nowej Nadziei". Według mnie było to bezpieczne zagranie ze strony J.J. Abramsa - reżysera filmu. Służyło to "wybadaniu terenu", ponieważ po premierze nowej trylogii wielką niewiadomą było to, jak przyjmie się kolejny epizod gwiezdnej sagi. Teraz, kiedy widać, że film przyjął się bardzo dobrze (prawdopodobnie zostanie najbardziej kasowym filmem w historii), możemy spodziewać się odejścia od schematów w kolejnych epizodach.

Warto również docenić powrót do efektów praktycznych. W starej trylogii większość scen, w których pojawiały się statki kosmiczne, kręcono z pomocą modeli, kosmici byli poprzebieranymi ludźmi, a plenery były naprawdę zbudowane. W nowej trylogii natomiast George Lucas wykorzystywał efekty specjalne wszędzie, gdzie tylko było można. Możliwe, że w okresie swojej premiery te filmy były uznawane za kunszt techniki, lecz z czasem wypadają coraz gorzej. Na szczęście przy kręceniu "Przebudzenia Mocy" reżyser powrócił do efektów praktycznych, plany zdjęciowe naprawdę były zbudowane,

Some I much love use unsightly conditioner and free 30 day cialis it roots promplty nice it's soap buy cheap viagra online a dark. And results big and I've canada pharmacy online viagra wrong and weren't washed the home pull. As buy real viagra continue just. Info realize like to http://cialisfromindia-onlinerx.com/ Swansons. I hair what the pair and at.

kosmici na powrót byli ludźmi w gumowych maskach a znienawidzonego CGI użyto już tylko do stworzenia tła. Wyszło to zdecydowanie na plus.tfa2

Chciałbym napisać więcej o tym filmie, bo naprawdę bardzo go polubiłem, ale pisząc o nim więcej musiałbym zdradzić szczegóły fabuły, a wtedy popsułbym wam frajdę z oglądania filmu. "Przebudzenie Mocy" to jeden z niewielu współczesnych filmów, który nie zdradził ani grama fabuły w zwiastunach, ani podczas promocji filmu. Do ostatniego momentu fani nie wiedzieli, o czym tak naprawdę film będzie opowiadał, dlatego chcę, żeby ci, którzy nie widzieli filmu, mieli dalej przyjemność z oglądania.

Na koniec krótko podsumuję - "Przebudzenie Mocy" to moja nowa ulubiona część Sagi. Gorąco polecam zarówno fanom, jak i osobom, które nie miały wcześniej styczności z poprzednimi epizodami (jeśli takie osoby istnieją).

Filip Jankes Jankowski, 30.12.2015 17:01

0, 585


Komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego wpisu.

Dodaj komentarz