Uwaga! Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej

Las to teren roślinności charakterystycznej dla danego terenu. Jest to nie tylko miejsce, które ładnie wygląda, przede wszystkim to miejsce zamieszkania zwierząt i miejsce wytwarzania tlenu przez roślinność, który jest nam potrzebny do oddychania. Jeżeli będziemy zanieczyszczać środowisko, lasy, to w końcu zabraknie czystego powietrza.


Do "golińskiego" lasu notorycznie wyrzucane są śmieci, zużyty sprzęt AGD i RTV oraz stare opony samochodowe. Problem nie do rozwiązania?
Postanowiłam na ten temat porozmawiać z właścicielką lasu  - panią Grażyną Pierzchała.

GIG-ant: Jak duży jest pani las?
G.P.: Powierzchnia lasu to prawie trzy hektary, a dokładnie 27100 metrów kwadratowych, czyli 2,71 ha. Bezpośrednio graniczy z zabudowaniami osiedla mieszkalnego.

GIG-ant: Od kiedy pani opiekuje się i jest właścicielem lasu?
G.P.: Las jest własnością moją i mojej siostry. Wcześniej był własnością naszej babci, potem naszego ojca. Po śmierci obojga zostałyśmy właścicielkami. Ale tak naprawdę to stosunkowo niedawno, bo prawomocne postanowienie zostało wydane w połowie 2017 roku.

GIG-ant: Nie jest tajemnicą, że pani las jest notorycznie zaśmiecany. Jak radzi sobie pani ze śmieciami w lesie?
G.P.: Właściwie to sobie nie radzimy, bo z tym nie można wygrać. Mniej więcej rok temu teren został wysprzątany. Śmieci pozbierane i wywiezione. Pociągnęło to za sobą niemałe koszty. Niestety, w chwili obecnej las jest znowu zawalony pustymi butelkami po napojach, w przeważającej mierze po alkoholu, oponami, reklamówkami i czym tylko się da. W ubiegłym roku na teren posesji wjechał samochód "gruszka" i wylał masę plastyczną betonopodobną, co też trzeba było posprzątać. Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że w dzisiejszych czasach, gdzie każda rodzina ponosi koszty wywozu śmieci, robi się taki bałagan na cudzej własności. Nie wiemy, jak mamy ten problem rozwiązać. Być może trzeba teren ogrodzić i jeszcze monitorować.

GIG-ant: Czy szukała pani pomocy w instytucjach takich jak straż leśna czy może gdzieś indziej?
G.P.: Nadleśnictwo zostało poinformowane, ale ze względu na to, że jest własność prywatna, to niewiele mogą. Powiadomiłyśmy również policję o naruszaniu prywatnych dóbr poprzez wkraczanie na teren prywatny i zaśmiecanie go.

GIG-ant: Jak ocenia pani stan szkód i zanieczyszczeń w pani lesie?
G.P.: No cóż, las jako taki nie posiada wielkiego drzewostanu typowego dla lasu iglastego. Większą część tego lasu stanowią tzw. samosiejki w postaci brzózek i innych krzewów. Przestrzenie są dość duże i być może to przyciąga tam wszystkich śmieciarzy, którzy mają duży teren do "zagospodarowania". Jak widać dominuje tu przekonanie, że jak to nie moje, to mogę robić co mi się podoba. Wystarczy się przespacerować alejką w lesie, aby zobaczyć to wszystko na własne oczy.

GIG-ant: Czy dostaje pani sygnały od mieszkańców Goliny o przybywających śmieciach?
G.P.: Tak, oczywiście, że tak. W końcu mieszkałam tam przez 25 lat swojego życia i mam tam wciąż znajomych, którzy przekazują mi te niewesołe wieści.

20180222_100614

GIG-ant:Czy miała pani jakieś prawne problemy w związku z zanieczyszczonym lasem (kary, mandaty) ?
G.P.: Na szczęście obyło się bez kar i mandatów, ale w ubiegłym roku ktoś "życzliwy" napisał donos do Lasów Państwowych w Poznaniu na temat tej nieszczęsnej wylewki, o której wspomniałam wcześniej. No i rozpoczęło się postępowanie administracyjne, w wyniku którego musieliśmy zorganizować sprzątanie CUDZYCH ŚMIECI. Dziwne jest to, że ktoś, kto ten donos napisał, nie skierował się najpierw do mnie, żeby mnie o tym poinformować (przecież ja tam nie mieszkam), tylko wybrał taką, a nie inną drogę. Pojechałam do lasu i szukałam tego miejsca, ale miałam problem, żeby je znaleźć. Ciekawa jestem zatem, jak ktoś zupełnie mi obcy tak dobrze wiedział, że tam w tym właśnie miejscu jest wylana ta masa. Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

GIG-ant:Jaki ma Pani plan ratunkowy dla lasu i w ogóle jakiekolwiek plany?
G.P.: Nie mam recepty na ten nieszczęsny las, a właściwie na to, co w tym lesie się znajduje. Na razie finalizujemy sprawy formalne związane z własnością nieruchomości, a potem zastanowimy się, co dalej. Może las znajdzie nabywcę i będzie miał kolejnych właścicieli? Zobaczymy. Pamiętam ten las przed wieloma laty - przychodziłam tu razem z babcią, zbierałyśmy maślaki. Nie kojarzę, aby wtedy było tu tyle śmieci. Widocznie użytkownicy nie swoich dóbr wychodzą z założenia, że cudze trzeba zniszczyć.

GIG-ant: Czy można jakoś pani pomóc z tym problemem?
G.P.: Pewnie że tak!

NIE ŚMIECIĆ, a wszyscy będą zadowoleni.
Jeżeli są jakieś inne propozycje, to chętnie na ten temat porozmawiam.

Jak widać, problem jest poważny. Aby pomóc właścicielce, możemy poinformować ją lub odpowiednie służby w przypadku, gdy widzimy, jak ktoś śmieci w lesie. Nauczmy się dbać o zieleń, bo to leży w naszym wspólnym interesie. Las, który tak naprawdę jest głównym "bohaterem" niniejszego tekstu, jest starszy od ... najstarszych mieszkańców Goliny. Dajmy mu szanse przetrwać dla naszych wnuków.
Gdyby ktoś miał pomysł jak pomóc pani Grażynie Pierzchale może też do nas napisać.

 

 

 

 

 

 

 

Weronika Bierła, 23.02.2018 13:21

0, 108


Komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego wpisu.

Dodaj komentarz